4. Żywe ryby z wakacji?

Kiedy byłam nad morzem, bardziej interesowały mnie żywe ryby niż te zachwalane smażone 😉 . Spacerując w morzu, oglądałam ławice rybek, widziałam ciekawe gatunki, np. węgorzowatą rybę, a kiedy przesypywałam sobie piasek, zobaczyłam coś błyszczącego i szarego o kształcie krewetki! Odkopałam to żyjątko spod piasku i na początku byłam pewna, że powinnam wrzucić je do morza, ale zawahałam się… Krewetka nagle zaczęła skakać jak szalona! A później – zakopała się w piasku. To było zaskakujące spotkanie z naturą. Zaczęłam czytać o krewetkach i doszłam do wniosku, że żyjątkiem, które zobaczyłam (a było ich więcej) była garnela – pewien gatunek krewetek żyjący w piasku.

krewetka, być może garnela

Zaczęłam zastanawiać się, co by to było, gdybym przywiozła sobie krewetki do domu i stworzyła dla nich warunki w akwarium… Kolejnego dnia spotkałam na plaży chłopaka, który łapał te interesujące, węgorzowate ryby z myślą o akwarium. Żywa ryba – to byłaby ciekawa pamiątka z wakacji. Ale oczywiście nie może stać się ona tylko zabawką; stworzenie odpowiednich, naturalnych warunków życia dla takiej ryby to podstawa i warunek tego, żeby zabrać ją z naturalnego środowiska. Ja jednak zrezygnowałam. Jeśli wiem, że nie będę miała dostatecznie dużo czasu, wiedzy lub możliwości, żeby we właściwy sposób aklimatyzować rybkę i hodować w komfortowych dla niej warunkach, to niech pływa sobie beztrosko wśród spienionych fal, a garnele niech nadal zasypują się piaskiem w nadbałtyckich promieniach słońca.

Mam akwarium od dwóch lat. Przez ten czas zdobyłam sporo informacji na temat akwarystyki, trochę doświadczyłam, z niejednym problemem sobie poradziłam. Wszystko we współpracy z mężem - akwarystyka to nasze wspólne hobby. Od 60 litrów przeszliśmy do 200. Na blogu dzielę się zdobytą wiedzą, a także przeżyciami codziennego dnia z rybkami :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *